kolejne zużycia, czyli majowe denko z mini recenzjami.

22:50:00


w tym miesiącu denko dość sporo przesunięte w czasie. wcześniejsza publikacja nie była możliwa, gdyż byłam nieobecna a puste opakowania zostały w domu. ale przechodząc do rzeczy, w zeszłym miesiącu zużyłam 20 produktów. sami oceńcie czy to dużo czy mało, osobiście uważam, że utknęłam gdzieś pomiędzy;) znalazły się też dwa wyrzutki, co zdarzyło się pierwszy raz od dawna. do każdego produktu napiszę mini recenzję, a jeśli pojawi się jej pełna wersja, od razu zostanie podlinkowana. to zaczynamy.



PRODUKTY DO MYCIA:


1. soraya - bogactwo miodu, nawilżający kremowy żel pod prysznic. nie wiem dlaczego ale bardzo spodobało mi się proste opakowania, z przyjemną dla oka grafiką. żel miał fajną, kremową konsystencję, która łatwo się rozprowadzała. był bardzo wydajny, jednak zapach trochę mnie rozczarował. przeciętny produkt, który na szczęście nie wyrządził żadnej szkody, raczej nie spotkamy się ponownie. 3/5 


2. original source żel do mycia british strawberry shower, edycja limitowana. - żel leżakował od grudnia, gdyż znajdował się w paczce z dobrociami na gwiazdkę od mojego mlecza. doczekał swojej kolejki i...nieco mnie rozczarował. jeśli chodzi o plusy to jest to opakowanie, konsystencja i wydajność.  minusem na pewno u mnie okazał się być zapach, zbyt chemiczna, nieco drażniąca. lekko przesuszał skórę przy codziennym stosowaniu. edycja limitowana, więc nie wrócę, ale inne wersje wypróbuję. 3+/5 


3.  yves rocher żel do mycia owoc granatu - o tym produkcie szykuję się osobna notka, gdyż podbił moje serce. bajecznie pachnie, fajnie myję, nie podrażnia i jest wydajny. do tego podoba mi się dizajn opakowania, chociaż ciężko się zamyka. w zapasie mam inną wersję, i na pewno skuszę się jeszcze nie raz. 5/5


4. farmona olejek do kąpieli energia pomarańczy. - pierwszy produkt z tej firmy, zakupiony w prmocji przy kasie w super-pharmie. przyjemna, masywna butelka. pachniał obłędnie, zmiękczał wodę, i nawilżał ją, co było czuć na skórze. sprawiał, że kąpiel była jeszcze bardziej relaksująca. możliwe, że sięgnę ponownie. a już na pewno na podobny specyfik z innych firm. 4/5


5. biały jeleń hipoalergiczny żel do higieny intymnej. - kolejna butla skończona, w łazience stoi już inna wersja tego produktu.  niezmiennie uważam, że to najlepszy produkt w tej kwestii. recenzji nie będzie, ale zwięźle się wypowiem: bardzo delikatnie, przyjemnie pachnie. dobrze myje, nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienienia. stosowałam go też na ciało, gdy moje azs dawało się we znaki i nie pozwalało mi używać niczego innego. w chwili obecnej nie mam zamiaru zamienić na nic innego. 5/5


6. kings&queens żel do mycia ciała. - próbka jeszcze z glossy boxa. przeleżała, w końcu się za nią wzięłam i nie było to nic przyjemnego. opakowanie tak twarde, że ledwo dawałam radę wydobyć z niego produkt. niewydajny, wystarczył mi zaledwie na 3 umycia. zapach duszący, nieco wysuszał. na pewno nie skusiło mnie na pełnowymiarowy produkt. 



OCZYSZCZANIE TWARZY:


7. lirene płyn micelarny do cery wrażliwej. - wielkie rozczarowanie, o którym napiszę osobną notkę. u mnie nie sprawdził się zupełnie, nie zmywał podstawowego makijażu, o bardziej szalonych kolorach cieni już nawet nie wspominam. służył mi jako tonik, i w tej kwestii był okej, nic specjalnego. na pewno nie kupię ponownie. 1/5


8. AA wrażliwa natura płyn micelarny. - zastępstwo dla lirene, zdał test bardzo dobrze. również doczeka się osobnej recenzji, gdyż przypadł mi do gustu. delikatny a jednocześnie skuteczny płyn, dobrze zmywał makijaż. nie powodował zaczerwienienia, nie podrażniał i nie uczulał. całkiem wydajny. przy ogromie płynów które mam bądź chcę wypróbować na razie do niego nie wrócę, ale polecam. 6/6


9. synergem owocowa pianka do mycia twarzy. - na początku byłam zadowolona, jednak gdy moja cera zaczęła mieć większe problemy (czyt. większy wysyp azs, zaczerwienienia etc. ) bardzo podrażniał. sądzę, że przy zwykłej cerze bez większych problemów skórnych, spisał by się dobrze. gdy moja cera nie była podrażniona, spisywał się dobrze, jednak gdy zaczęło być gorzej potęgował ten stan. 3/6


WŁOSY:


10. la roche  posay szampon do włosów z naturalnym pH. - moje włosy mają równie zły okres co skóra, więc potrzebowałam czegoś bardziej aptecznego. po wypróbowaniu miniaturki 50ml zdecydowałam się na pełnowymiarowy produkt. jestem bardzo zadowolona, i jak zużyje większość opakowania na pewno napiszę więcej. 6/6


11. ziaja odżywka intensywny kolor. - bez spłukiwania, kupiłam aby nakładać na ombre. pierwszy produkt ziaji który nie robił praktycznie nic, dlatego osobnej recenzji produkt się nie doczeka. lekko nawilżał włosy, ale było to chwilowe. nawet po zużyciu całej buteleczki, nie ma widocznych efektów. po nałożeniu utrzymywał się do kolejnego mycia. pod tym względem spisywał się ok. 3-/5


DŁONIE & PAZNOKCIE:



12. oriflame fruit cocktail krem do rąk. - przyszedł w paczuszce od mallene, i bardzo szybko wylądował na dłoniach. przez pierwszy ponad tydzień pachniał cudownie, później zaczął mi ten zapach przeszkadzać. i to bardzo. nawilżanie było dobre, chociaż nie wybitne. koniec końców średniak. nie przepadam za kosmetykami tej firmy, i nie powrócę do niego. 2/5


13. isana zmywacz do paznokci bez acetonu. - mała buteleczka, kupiona na wyjazd. jednak ta wersja mi się nie spodobała, gdyż za bardzo wysuszał płytkę. z lakierem też radził sobie raczej średnio. nic więcej na jego temat nie powiem, bo nie ma co. mogę dorzucić tylko, że mało wydajny. 1/5


NAWILŻANIE CIAŁA:


14. yves rocher mleczko nawilżające z agawą. - produkt który skradł moje serce, dobry pod każdym względem na pewno do niego wrócę. jedynym minusem jest cena, ale warto polować na promocje. pełna recenzja TUTAJ. 4-/5


PIELĘGNACJA TWARZY: 



15.botanical choise nose pore strips. - kolejny produkt który u mnie totalnie się nie sprawdził. nie robił NIC, na prawdę. jedynie przesuszał trochę okolice nosa, więc nic dobrego. nie wyciągał porów, nie znikały. jak dla mnie pieniądze wyrzucone w błoto. nie polecam. i na pewno nie kupię ponownie. 0/5


16. isana med krem do twarzy na noc. - u mnie jak wiecie stosowany na dzień. ulubieniec w tej kwestii.  nawilża, koi, nie zapycha. po skończeniu zapasów powrócę. recenzja TUTAJ. 5/5


17. alterra krem do twarzy z aloesem. - bardzo lubię, należy do jednych z moich ulubionych. podchodzę do niego z sentymentem. pachnie przyjemnie, świetnie nawilża. mam ochotę ostatnio do niego wrócić, i zapewne to zrobię. recenzja się pojawi.  kupię ponownie. 5/5

ZAPACHY, KOLORÓWKA, INNE: 


18. antonio banderas spirit for woman. - przyjemny, świeży i kobiecy zapach. na dodatek trwały. jeden z fajniejszych jakie miałam. dostałam, nie wiem gdzie jest dostępny ale poszukam. jeśli mi się uda kupię ponownie. 5/5


20. catrice korektor w sztyfcie. - mam kolejny egzemplarz, bardzo polubiłam. dobrze kryje, trzyma się na twarzy cały dzień, i jest niesamowicie wydajny. kupię ponownie, a pełna recenzja: TUTAJ. 5-/5


21. essence róż w kolorze 10 adorable. - mój pierwszy róż ever sięgnął dna. uwielbiałam, i mimo wiecznych nowości, używałam namiętnie. trzymał się na buzi cały dzień, można go było ładnie stopniować. na pewno kupię ponownie i zrobię recenzję. polecam. 5/5



kolejne gąbeczki z rossmanna, o których również niebawem pojawi się recenzja. kostka z białego jelenia okazała się cudownym i bardzo uniwersalnym kosmetykiem, i napiszę o nim szerzej jak odkryję wszelkie możliwości;) no i płatki kosmetyczne, ostatnio polubiłam się z tymi biedronkowymi. 



WYRZUTKI: 




22. żel pod prysznic z H&M złapałam jeszcze jakoś w grudniu. bardziej chemicznego kosmetyku chyba nie miałam. skład nie był najgorszy ale działanie okropne. wysypało mnie, piekło i szczypało. wylałam, bo aż strach było używać. kolejną rzeczą jest
 23. nivea krem nawilżający na dzień. KOSZMAR. nie będzie osobnej recenzji bo używałam go nieco ponad tydzień, ale dłużej nie będzie. wysuszył mnie na wiór, naskórek schodził płatami. skóra stała się zaczerwieniona.  istna porażka, odstawiłam go natychmiast. za krótko na recenzję, ale nie będę mojej skóry katować takim kosmetykiem. zawiodłam się bardzo. 


i to by było na tyle. jak widzicie nie ma tego wiele. mam nadzieję, że czerwiec pójdzie mi znacznie lepiej! 


swoją drogą, ta notka pisała się 6h! przerwy w dostawie prądu i internetu, finał top model (swoją drogą, czy wygra zuz czy marcela, będę tak samo zadowolona. ) i zero ogarnięcia myśli. rekord, nigdy tyle nie pisałam;) 




miłego wieczoru! 


pow pow pow.




You Might Also Like

23 komentarze

  1. Przez bardzo długi czas byłam wierna Original Source, kupowałam mega zapasy gdy tylko pojawiała się jakaś korzystna promocja w Rossmannie. Kilka tygodni temu zdradziłam OS z żelami pod prysznic SEYO (dostępne w Naturach): grejpfrut i marakuja, gruszka i awokado. Moi nowi ulubieńcy <3
    Wypróbuj, polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dzięki dzięki, z pewnością wypróbuję jak tylko znajdę się w naturze to je przygarnę;)

      Usuń
  2. Też lubię ten krem z Alterry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cytujac Cie- gdzies pomiedzy... hmm ja w miesiac zuzywam kolo 5 kosmetykow, wiec dla mnie to ogromne denko;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, przebiłam Cię 4 krotnie, mały sukces:D

      Usuń
  4. muszę obczaić co to za krem z isany na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesuje mnie ten krem z Isany Med.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest na blogu recenzja, podlinkowałam:)

      Usuń
  6. miałam tylko zmywacza z isany;) i tylko je używam są świetne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zielony owszem, mój ulubiony, jednak różowy się u mnie nie sprawdził.

      Usuń
  7. Sporo tego ! Gratuluje zużyć..

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydawało mi się, że kiedyś polecałaś zmywacz z tej firmy. Chyba, że mi się coś pomyliło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecałam i dalej polecam wersję zieloną. różowa mi nie przypadła do gustu;)

      Usuń
  9. Kilka z tych kosmetyków znam i podzielam Twoja opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz widzę Banderasowe perfumy, i to jeszcze dla kobiet! Aż jestem ciekawa jak pachną :]

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam OS za zapchy,nie lubie,ze są za wodniste:( zmywacz z isany jest debeściak:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje wyrzutki mnie zaskoczyły i to mega.

    OdpowiedzUsuń
  13. z original source uwielbiam raspberry & vanilla milk, a o na truskawce wyżyłam się jakiś czas temu w recenzji - dla mnie zapachowo kompletne dno, właśnie zużywam do mycia rąk, żeby się pozbyć, a i do tego słabo się nadaje, bo cała umywalka zabryzgana na czerwono :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Żele pod prysznic YR uwielbiam, a "granatowego" jeszcze nie maiłam, Biały Jeleń do higieny intymnej stosowałam inny, ale również mi przypadł do gustu.
    Fajne denko i ciekawe te perfumy Banderasowe, miłego wieczorku ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, niezłe denko! Miałaś pracowity miesiąc, zużywając to wszystko :D Pianka Synergen trochę mnie rozczarowała, bo czaiłam się na nią od jakiegoś czasu i widać nie opłaca się. Będę musiała poszukać innej myjki do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Racja. Nie katuj sie tym kremem : )
    szkoda cery : )

    asteja-bloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Całkiem spore zużycia :) Też mam ten OS truskawkowy i też od grudnia :)) jakoś nie moge się do niego zabrać bo właśnie tą chemię czuję..nie będę się chyba katować;)
    Wiesz, ja też miałam taki koszmarek z nivea - tyle że chyba nivea beauty czy coś takiego - dno, dno, dno

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy które mają pomóc autopromocji: będą one kasowane ;)

Like us on Facebook

PRAWA AUTORSKIE.

wszelkie treści oraz zdjęcia na tym blogu, są mojego autorstwa. NIE ZEZWALAM na wykorzystywanie ich bez mojej zgody.
jeśli chcesz to zrobić, zapytaj.