poniedziałek, 7 stycznia 2013

na Wasze życzenie: muzycznie!



wiele z Was prosiło mnie o totalnie nie kosmetyczny/modowy post. dostaję sporo wiadomości prywatnych odnośnie muzyki której słucham. w końcu postanowiłam się za to zabrać, czemu nie?

zaczynając od początku, odkąd pamiętam muzyka grała pewną rolę w moim życiu. raczej pośrednią, bo sama na niczym nie gram i nie śpiewam. ale zawsze pierwszoplanową. kiedy byłam mała w domu rozbrzmiewały dźwięki bajm i iglesiasa.
podstawówkowe muzyczne zamiłowania raczej przemilczę, gdyż był to dla mnie czas ich troje, w co nie koniecznie chcemy się zagłębiać;)
za sprawą tańca, od gimnazjum słuchałam popu, czy piosenek przy których można tańczyć. nie sądzę abym miała wtedy wyrobiony gust muzyczny, słuchałam raczej tego co było modne. dopiero pod koniec drugiej klasy gimnazjum zaczęłam słuchać czegoś innego niż britney czy pussycat dolls. przerzuciłam się na 3 doors down, system of a down, crazy town. okres trzeciej gimnazjum pamiętam jak za mgłą, wydaje mi się, że słuchałam znowu wszystkiego po trochu jak leci. wtedy też natrafiłam na pezeta i peję. i tak zaczęła się moja miłość do rapu, bo tak to na dzień dzisiejszy mogę nazwać.

najchętniej słucham właśnie polskiego rapu. i tym się zasłuchuję od dłuższego czasu. powiedzmy jakieś  3lata, tak plus/minus. dokładnie nie pamiętam.
zaczęłam od pezeta, w głowie kołacze mi wdowa, mezo, peja. początki jak dla mnie średnio udane, z wyjątkiem pezeta któremu jestem wierna do teraz.

czego słucham obecnie? jest wielu wykonawców których szanuje. chodzę na ich koncerty, kupuje płyty, śledzę ich poczynania.
sentyment na pewno wkradł się do pezeta&grubsona, od nich tak na prawdę zaczęłam. 2012 był cholernie dobry jeśli chodzi o polski rap, wyszło wiele fajnych płyt.
dla mnie bardzo na plus są tacy ludzie jak: obecny w głośnikach miuosh. zeus,którego każda płyta do mnie przemawia. diox - zarówno sam(no, w sumie z the returners),i to wtedy uwielbienie sięga zenitu oraz w pakiecie z hifi-bandą. od wydania wilka chodnikowego jest to również bisz, jak i pyskaty który totalnie zabił mnie wydaniem pasji. na chwilę obecną to jest moje must-have jeśli chodzi o playlistę/słuchawki/głośniki. czekam też na nowy krążek małpy, którego bezgranicznie ubolewam i rozpaczam, że muszę męczyć ciągle te same kawałki, a brak nowości. lubię też słyszeć sokoła&marysię starostę, wielki szacunek mam do o.s.t.r który też często gości w odtwarzanych. polubiłam naszego 3miejskiego 'świeżaka' huczuhucza. 
znalazło by się jeszcze paru wykonawców których twórczość znajduje się na moim komputerze, ale t czego słucham obecnie najczęściej macie u góry.
a teraz lecimy: 




















"bo ten rap, dał mi więcej niż bity, 
dał mi więcej niż teksty, dał mi pomysł jak żyć"


tak wiem, sporo tego podałam. a to zaledwie cząstka. 
dlaczego rap? przemawia do mnie, trafia idealnie w serce. każdy tekst niesie za sobą przesłanie. to muzyka która potrafi mnie motywować, podnieść na duchu, pozwala mi płakać gdy leci cicho w tle, i skakać z radości przy bitach. moje życie bez rapu było by gorsze, ot co. 
mam nadzieję, że chociaż kogoś wkręce lekko w rap, bo jak dla mnie warto. 

a jak Wasze serce ulokowało się muzycznie? dajcie znać! 

4 komentarze:

  1. Zrobisz post o prezentach świątecznych, które dostałaś? Proszę, proszę!

    OdpowiedzUsuń
  2. zgodzę się z Tobą ;) Rap motywuje - to życie.Też słucham go od pół roku ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. w 99% trafiłaś w moje muzyczne typy. Uwielbiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie poznałam Bisza i wcześniej widziałam u Ciebie ten post, a teraz patrze, też go dawałaś. A chciałam Ci własnie polecić "Banicje". Jego nowy album faktycznie genialny. Jego flo mnie zamurowało.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy które mają pomóc autopromocji: będą one kasowane ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...