niedziela, 8 marca 2015

Clau powraca! Życie w zdjęciach vol.4!


Wiem, pewnie nie możecie uwierzyć w to, co widzicie! A jednak ;) 
Powracam, i to na dobre- dlatego tyle mnie nie było. Rok 2015 zostanie oficjalnie moim rokiem. A tak na prawdę, rokiem moim&juli, jak to ustaliłyśmy. #julau! Zmiany chciałam wprowadzać powoli ale na stałe. Jest mnie więcej na youtubie, zdrowiem jej, ćwiczę. Więcej pracuję, szczególnie w tym miesiącu, gdzie pracuję na 1,5 etatu. Yep, to możliwe. 
Ale powracając do notki- dzisiaj życie w zdjęciach, czyli co robiłam gdy mnie nie było- od nowego roku. Takie posty będą pojawiać się co miesiąc, ewentualnie co dwa gdy nie będę miała o czym pisać. 
Nie przedłużam, bo zdjęć sporo i notka będzie obszerna. Ale skoro chyba tyle mnie nie było, to mogę sobie na to pozwolić? :) 





1./ Oczywiście, nowy rok- nowe snapchaty. Jeśli ktoś chce mnie dodać: xclaaux - nie ukrywam, że snapchat to mój żywioł, i możecie tam zobaczyć dużo ciekawych rzeczy na MyStory :) 
2./ Pierwszym filmem jaki obejrzałam w nowym roku był…Potwory i spółka<3 Może i lat mi  przybywa, ale nadal lubię bajki, i z tego nie wyrosnę:) 
3./ Nastał też czas gdy wstawałam o 4, by o 5 wyjść do pracy. Ale był tego plus- wcześnie zaczynałam=wcześnie kończyłam:) No i dzień był dłuższy! Zawsze trzeba znajdować plusy, zawsze! 
4./ Po pracy chętnie oglądałam serial, tu akurat 2 broke girls, popijając herbatką i grzesząc pizzą. 



1./ Nadszedł też niestety czas po prawie czterech latach codziennego oglądania, aby pożegnać się z Lekko Stronniczym. Nie będę ukrywać, było to dla mnie dość emocjonalne. Przez długi czas poprawiali mi humor, byłam z Nimi od około 20 odcinka, więc zdążyłam się przyzwyczaić czy nawet przywiązać. Taka ze mnie osoba, co zrobić;) 
2&3/ I zaczęło się. Nawet w ostatnim odcinku, a raczej relacji z jego nagrywania, potrafili mnie rozśmieszyć do łez, i wzruszyć. I poprzypominać sporo rzeczy.
4./ I oczywiście, była i Sonia! Przez co, pomyślałam o mojej fini, której niestety od grudnia ze mną nie ma. A ja tęsknie jak szalona. 



1-4./ Co mogę powiedzieć:) Włodeczek mówiący 'moje' #justsayin to ulubieniec. No i oczywiście samo nagrywanie odcinka. Fajnie było obaczyć jak to wygląda zanim to zmontują. Wszystko wyszło świetnie, ale Karol próbujący doliczyć się w ilu miejscach kręcili- chyba jeden z moich ulubionych momentów. Smutno mi, że to koniec. 


1./ Śmiałam się też z dramy, jaką wywołały zdjęcia Justina do kampanii CK. Jeśli śledzi się Go na social mediach etc, to każdy wie, że zdjęcia nie były photoshopowane. Jeśli ktoś się nie interesuje, i pamięta go jako dzieciaka z "baby" to się nie dziwmy :)
2./ Zakochałam się też w naszyjnikach tego typu, ale nigdzie nie mogę znaleźć ładnych w przystępnej cenie. Bo mimo całego zauroczenia, wydanie 56$, czy funtów, to dla mnie przesada.
3./ Tęskniłam też za moim psiakiem. Ogromnie. Cały czas tęsknie. Niedługo jadę do domu i się boję, pierwszy raz w całym moim życiu nie będzie w nim Fini. 15 pięknych lat, a jeszcze dłużej będzie mi jej brakować:(
4./ Kolejnym postanowieniem noworocznym jest przeczytanie 100 książek w tym roku. A na pewno nie mniej niż 50. Jak mi idzie? Luty był kiepski, ale w tym miesiącu już przeczytałam jedną:)
Dodam, że książki czytam w większości po angielsku, co nieco utrudnia sprawę, haha;)


1./ Oczywiście nie obyło się bez rozmów z jul na facetime, w szczególności, że…
2./ Jako prezent urodzinowy dostała bilet, aby razem z moją mamą do mnie przyjechać<3
3&4/ Byłyśmy za sobą tak stęsknione, że myłyśmy nawet razem włosy, robiąc przy okazji w łazience niezłą imprezę. Czyli #typical



1./ Jednym z minusów- i to tym największym jest tęsknota za bliskimi osobami. Za to plusem jest to, że jeszcze bardziej docenia się czas wspólnie spędzony. Chociaż z siebie nigdy nie miałybyśmy dość, serio.
2./ Uwielbiam też to, że juli jest jedną z tych osób- na szczęście mam ich całkiem sporo, albo po prostu się nie krępuje nigdy haha- przy których mogę być całkowicie, niezaprzeczalnie sobą. Tacy ludzie są bardzo ważni, i to jak się przy nich czujecie, może zrobić wiele dobrego.
3./ Oczywiście, uskuteczniłyśmy zakupy, i byłyśmy typical white girls, co jest dla nas zupełnym zwyczajem.
4./ Były też buziaki, kisski, i serduszka prawie latały w powietrzu. Szkoda, że praktycznie nic nie widać. Uroki zimy.



1./ Dostałam też od juli i mamy super ekstra cudownego case, którego dumnie prezentowałam na zdjęciach w szybie pociągu. Taktak, kreatywność sto procent.
2./ Odwiedziłyśmy też camden town, nie skusiłyśmy się na świetnie wyglądające dounaty, które niestety były całkiem zwyczajne. I na dodatek dość drogie. No ale trudno, na przyszłość będziemy wiedziały:) 
3./ Zdążyłyśmy też zrobić selfie w lustrzanej sali gdzieś na targu na camden town. Bo przecież, nie byłybyśmy sobą. Musimy mieć selfie wszędzie. 
4./ Skoczyłyśmy też do chińskiej knajpy, biorąc "bufet na wynos" i jak zwykle tam- było pysznie. Polecam, szczególnie te kuleczki. Chociaż nie znam ich nazwy. Ups. 


1./ Jako, że z juli jesteśmy już #frendshipgoals to chciałyśmy być też #couplegoals robiąc sobie typowo słodkie zdjęcia, a co. Kto zabroni :D
2./ Oczywiście, musiałyśmy też mieć zdjęcie jak śpimy, nasz tradycja od wyjazdu do Holandii dwa lata temu.
3./ Kupiłyśmy też selfie stick (który swoją drogą juli mi zabrała, i muszę kupić drugi:( Nie przemyślałyśmy zakupu jednego haha)
4./ Zrobiono też z nami wywiad. Niedługo powinien pojawić się na YouTube, podeślę wtedy link. Mówiłyśmy o czymś nam bardzo bliskich, o byciu fangirls. :D Yepyep!



1&2./ Nadal uskuteczniałyśmy selfie ze sticka, wciągnęłyśmy w to też moją mamę, która nie była zadowolona z naszego zakupu który całkowicie pochłonął naszą uwagę:D
3./ I w końcu nadszedł poniedziałkowy dzień w którym juli miała swe magiczne, siedemnaste urodziny<3
4./ Zrobiłyśmy też zdjęcia polaroidami. Nie za dużo, bo szykujemy się na milion zdjęć właśnie polaroidem…I to całkiem niedługo! :3

 

1./ W prezencie od mamy podostawałam kocyki, poduszkę i inne "domowe" rzeczy, przez co moje łóżko prezentuje się o wiele przytulniej.
2./ Kiedy wróciłam z odprowadzania dziewczyn z peronu czekała na mnie taka notka. Najsłodziej na świecie. Yep, łezka mi poleciała. Emocjonalna jestem, co zrobić :D
3./ Latałam też w swoim onsie po mieście, i cudownie było widzieć, że nikomu nie robi to żadnej różnicy i nie zwracają na to uwagi:D
4./ Ukradłam też papierosa, aby zapozować na imprezowiczkę. Tak, nie zaciągnęłam się. Ale coronę wypiłam! :D


1./ W końcu też kupiłam film jack&jacka <3 Dobrze wydane pięć dolarów, dobrze spędzona godzina.
2./ W między czasie szukałam inspiracji, i motywacji. I pomysłów na tatuaże. Do zdjęcie idealnie oddaje wszystkie trzy.
3./ Zamieniłam też niezdrowe przekąski w coś zdrowszego. Zaczęłam bardziej przykładać uwagę do tego, co jem.
4./ No i przyszedł też czas na czytanie prezentów świątecznych. Jak wiecie, Justina w tym okresie nie lubiłam- więc ta książka wniosła wiele do tego, czego nie wiedziałam a teraz już wiem ;)



1./ Masło orzechowe z bananem, na pełnoziarnistym chlebie, mniam. I od razu mówię, to masło nie miało w sobie nic, poza orzechami. Więc nie, nie było złe:)
2./ Robiłam też zakupy książkowe. Na te wszystkie cuda wydałam niecałe 3,50 funta.
3./ Oparłam się też pokusie zjedzonia gotowego ciasta marchewkowego, i zamiast niego zjadłam banana. Było pysznie, zdrowo a ja byłam dumna, że nie zjadłam ciastka.
4./ Szukałam też różnych ćwiczeń, wyzwań etc. W końcu zdecydowałam się na inne, ale to ze zdjęcia zacznę jako następne.
Jeśli znacie jakieś fajne strony etc z ćwiczeniami, chętnie je poznam :)




1. Przyjechała też do mnie Bina z bloga Mojewywody! <3 Z Biną znamy się osobiście już ponad rok, przed który widziałyśmy się 4 razy o ile się nie mylę. Ustaliłyśmy sobie pobić ten rekord w roku 2015, na razie idzie dobrze:D 
2./ Jako, że odwiedziłyśmy moją znajomą z pracy, która nas nocowała z nieprzyjemnych powodów, i jej wnuczka, znaleziska w pokoju Caluma były dość niezwykłe. 
3./ Nastąpiła też przeprowadzka, w której biedna Bina dzielnie mi pomagała. Ale jarałyśmy się obie, była pierwszym gościem na nowej miejscówie! :D 
4./ A ja pierwszy raz oduspania fini pogłaskałam jakieś zwierze. Możecie się śmiać, ale to był całkiem spory deal dla mnie. 



  
1./ Reklamowałyśmy też bloga biny świetnymi wlepami, po całym londynie. A co! Rebelia, wiecie, dreszczyk adrenaliny. :D 
2./  Bawiłyśmy się też z Calumem, który jest tak słodki, że nie uwierzycie.
3./ Ale potrafi być wredny, szczególnie jak gramy w piłkę między fortami :D Skubaniec oszukuje jak szalony :D 
4./ Na chwilę odstąpiłyśmy też ze zdrowego jedzenia, gdy zapomniałyśmy zrobić zakupów a sklepy były pozamykane, bo niedziela. No cóż, maczek był otwarty. 




1./ Na szczęście po zmianie pracy mogłam zacząć wstawać o 5, a tak na prawdę o 5.20. Uwierzcie, to luksus. Szczególnie, że około 3 jestem wolna więc mam pół dnia dla siebie. Odpowiada mi taka forma i takie godziny pracy.
2./ Zaczęłam na serio zabierać się za YouTube i bloga. Z naciskiem na YouTube. Mam też w planach nowe przedsięwzięcie, ale jeszcze za wcześnie by o nim mówić- chociaż kciuki możecie trzymać:)
3./ Oczywiście, kiedy tylko pojawiał się nowy filmik Zoe, leciałam by go obejrzeć. To się nie zmienia od paru lat, wciąż jest moją ulubioną YouTuberką, i tak zapewne pozostanie :)
4./ Pojawiałam się też na telefonie jul, wiecie, sława i te sprawy. Co zrobić :D



1./ Kiedy była jeszcze Bina spotkałyśmy się z kochaną Plantofelkiem, i jej Michauem :D Mega pozytywni ludzie, a Jej bloga bardzo bardzo polecam! 
2./ Piątkowe wieczory spędzam bardzo często na rozmowach na skypie. Jedna po drugiej haha:) Tutaj akurat z Karolcią i Jej uroczym kotem! 
3./ Dostaję też od Was prze kochane snapy, które zawsze poprawiają mi humor. Dziękuję!  


1-4./ Snapów jest coraz więcej i więcej! Serio, to bardzo fajne uczucie, dostawać coś takiego, od razu się ciepło na sercu robi i motywacja wzrasta <3


1-3./ Nadal snapy, nadal rozczulona Clau! Udostępnienie Wam snapa było bardzo dobrym pomysłem :) - Przypominam, znajdziecie mnie po: xclaaux - Tak, czasem odpisuje :))
4./ Szukam cały czas idealnej futrzanej kamizelki, i nie mogę się zdecydować. Ktoś coś widział, wie? :)



1./ Smile! Napis bardzo pozytywny, szczególnie, że w miejscu w którym dostałam kolejną pracę. Prace mam dwie, jedną na pół etatu, drugą- w zależności od ilości eventów :)
Dwa dni temu dostałam trzecią ofertę pracy, też niewymiarową, też na eventach. Hura! :D
2./ I pierwszy raz zobaczyłam coś, na co od razu poleciała mi ślinka. Pewnie zanim będę miała 100$ do wydania 'od tak' to boxu tego już nie będzie:/ Ale jeśli do połowy kwietnia będą do sprzedawać, to na pewno się skuszę.
3&4./ Każdy kto mi powie, że w Anglii nie ma ładnej pogody, i to nigdy- wyśmieję! Słońce jest, i to bardzo często. Nie zawsze takie jak na zdjęciach- ale jak widać i takie się zdarza.


1./ Nadal fangirlowałam odnośnie różnych youtuberów, eventów na które chciałabym iść etc. Między innymi- JC. Yeeep. 
2./ Zaczęłam też robić więcej zdjęć- wszelakich. Nie wiem dlaczego, spodobał mi się motyw czarno-białych, ciemnych zdjęć. Na których mało widać. Ktoś zrozumie ten fenomen? :D 
3./ Był też czas na małe rozpieszczenie siebie. W końcu dorwałam wodę różaną, o której mówię w nowych ulubieńcach lutego- TU.  Kupiłam też herbatę firmy pukka, która ma ułatwiać zasypianie, wodę termalną- która jest moim must have przy ćwiczeniach, i gorzką czekoladę, w której ostanio się lubuję. 
4./ Starałam się też mimo natłoku zajęć, wprawadzić nową zasadę: po ćwiczeniach, i prysznicu- nie ma nic związanego z social mediami. Znikam aż do rana, nie licząc sporadycznych sms, etc. Ale telefon ma ustawiony tryb nocy, ja spokojnie jem kolecję i wyciszam się z książką i herbatą. Tak, żeby godzinę przed snem nie patrzeć w ekran, czy to laptopa czy komórki. 

 
1./ Szukałam też insiracji tatuażowych, bo nie mogę się zdecydować który projekt zrobić jako moje kolejne bejbi. Mam ich trochę, pomysłów jeszcze więcej, i nie mogę się zdecydować. 
2./ W nowej pracy postanowiono też zabawić się w artystę na moim kolanie, Sam myślał, że ma talent. Nie chciałam chłopaka zawieść, więc powiedziałam, że pięknie :D 
3./ Starałam się też jakoś ozdobić mój pokój, mimo tego, że planuje w nim przemeblowanie (które miałam zrobić ostatnio, ale niestety musi trochę poczekać) i powiedzmy, że jako-tako mi wyszło. 
4./ Zdrowe jedzenie powoli wchodzi mi w nawyk. Mam z tym jedynie problem kiedy ktoś jest u mnie, co zauważyłam przy wizycie Olki. Muszę nad tym popracować. 



1./ Po ćwiczeniowa selfie musi być, w końcu clau nie była by sobą, gdyby jej nie zrobiła. To uczucie po treningu, kiedy jest się dumnym, że podniosłaś tyłek z łóżka po całym dniu stania na nogach w pracy. Bezcenne<3 
2./ Zauważyłam też, że kiedy więcej ćwiczę- łatwiej mi zdrowiej jeść. Szkoda mi tego, co wypociłam i wymęczyłam przy treningu:) 
3./ I trenuję więcej, i więcej. Bo jak widać, mam z czego zrzucać. Nogi czy serdelki, serdelki czy nogi? :D 
4./ Owsianka stała się moim nowym ulubieńcem! Szczególnie z mlekiem migdałowym, bądź sojowym ale waniliowym. I świeże owoce do tego, czasem też ciemna czekolada. Mniam! 


1./ Rozczulałam się też nad tym zdjęciem, gdyż osoba która na Nim jest, miała ostatnio urodzinki. Na których mnie nie było, mimo wielkich chęci pojechania do Polski, chociaż na dwa dni- moja praca mi to uniemożliwiła. Facetime co prawda był, więc poimprezowałam z Nim na odległość. Poza tym, taki przyjaciel to skarb, serio. Cieszę się, że się zobaczymy już niedługo<3 
2./ Wdrążałam też iluzję do woich posiłków, przez używanie mniejszych talerzy. Porcje wydają się większe, przez co ja dłużej przeżuwam, i mniej jem, a jestem najedzona, a nie przejedzona. :)  
3./ A czasem mam po prostu dni, kiedy nie robię nic konkretnego, potrafiąc nie wyjść z łóżka, poza zrobieniem jedzenia, treningiem i prysznicem. I czasem takie dni cieszą najbardziej. 
4./ A czasem cieszy mnie popatrzenie na przystojną twarz, co zrobić :D 

 
1./ Przysyłacie mi jeszcze więcej snapów, co mnie cieszy :D 
2./ Ja natomiast znalazłam idealną poduszkę<3 Zapewne skuszę się na nią w przyszłym miesiącu, bo w tym mam dość spore wydatki.
3./ Wpadła też do mnie Olcia<3 Nie widziałyśmy się wieki, a to, szczególnie po tym jak widywałyśmy się codziennie przez ponad 2 lata, jest bardzo nieprzyjemnym uczuciem. Więc dobrze było w końcu być razem, mimo, że trochę się kłóciłyśmy:D Za to w dobrym stylu, pod big benem! 
4./ Fociłyśmy też, czego wynikki będą niedługo na blogu, a już co nieco możecie zobaczyć na Olki fanpagu, o tu




1./ Co prawda w czwartek&piątek musiałam Olciaka opuścić i iść do pracy, niestety. Nie mogłam sobie w tym momencie pozwolić na więcej wolnego:( 
2./ Ale na szczęście piątek, sobotę&poniedziałek miałyśmy dla siebie. Zaszłyśmy między innymi na SOHO, i wstąpiłyśmy to świetnej restauracji wahaca. Polecamy bardzo! 
3./ Oprowadzałam również Olkę po typowo turystycznych miesjcach. Big Ben, Westminster, blablabla. Wszyscy wiedzą o co chodzi. 
4./ Byłyśmy też w The Phtographers' Gallery, która jest jedną z moich osobistych ulubieńców. Ale tu niestety wszystko zależy od wystaw jakie obecnie tam są. 


1./ Clau w końcu znalazła idealne kimono, w którym dumnie popierdzielała po mieście, udając fashionistkę ;) 
2./ The Photographers' Gallery, którego design mi się bardzo podoba, szczególnie zewnatrz. Polecam odwiedzić, szczególnie, że jest ona 5 minutek piechotką od oxford street, od stacji oxford circus :) 
3./ Obowiązkowo oczywiście musiała też być selfie pod London Eye- o ile się nie mylę haha:D No zobaczcie jaki słodziak z tej mojej Olki! 
4./ Słodka jest swoją drogą, ale jakie zdjęcia robi<3 Podpowiem Wam; świetne! 





1./ Kiedy Olciak pojechała, ja ponownie zanurzyłam się jeszcze bardziej w fangirling. Szczególnie nad Jack&Jackiem, których….Uwielbiam, masakrycznie bardzo. 
2./ Miałam też ostatni day off, przed nieprzerywanym 20dniowym tokiem pracy na 1,5 etatu. Ale nie narzekam, nie narzekam! :) 
3./ Odkryłam też rzecz cudowną, czyli ten zestaw zielonych herbat od twinings <3 Boże, pycha. Pudełko zniknęło w lekko ponad tydzień! Wszystkie smaki są rewelacyjne! Polecam, nawet tym którzy zielonej herbaty nie lubią. Chociaż ja osobiście uwielbiam :) 
4./ Korzystając właśnie z ostatniego dnia wolnego, wybrałam się również na dłuuugi spacer, gdyż pogoda dopisywała bardzo. 



I to tyle! Mam nadzieję, że mimo tego iż post był długi- nie zanudziłam Was za bardzo :) 
Napiszcie co chcecie jako następną notkę, ponieważ sama nie mogę się zdecydować, haha. 
Ach i wszystkiego najlepszego w dniu kobiet! :* 
Miłego! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...